Korzystając z wiosennej aury postanowiliśmy powtórzyć udany zeszłoroczny wyjazd kwietniowy i wyskoczyliśmy wesołą ekipą na dwa tygodnie do Ospu. Przeciskając się między tłumami ludzi pod skałą można mieć oczywiście pewne wątpliwości co do wyboru rejonu, ale po długim weekendzie nieco się uspokoiło. Polskie okrzyki kur_a pod Misją Pec zastąpiły słoweńskie piz_a i wszystko wróciło do normy… Każdy z członków Krakowsko-Łódzko-Bytomskiego składu zlokalizował swój cel główny i z uporem próbował wypełnić swą misję. Zwycięstwo zakładu i kartonik ekonomicznego winka przypadł Rybsonowi, który w pięknym stylu nie wypłynął z zalanej ryski na Krvavicy, ale niestety okazał się później wampirem energetycznym… Ja wyssany z energii nie zdołałem wyczyścić prawej lodówki, choć niewiele brakowało (dzięki Rybson :)). Kolejną misją jest jak najszybszy powrót do Ospu i wyrównanie porachunków, tymczasem spracowane barki marzą o tygodniu w Spa…
Krótka lista przejść:
Konec mira 8c/c+ RP w Osp Missing drink 8b+ RP w Osp Colibri 8a+ RP w Costiera Kura 7c+ OS w Costiera
Poniżej jak zwykle coś dla oka…
P.S. Zapraszam do lektury nowych GÓR z materiałem o Sycylii. Praktyczny materiał o Frankenjurze - wkrótce.